Weronika i Paweł

Miałem przyjemność uwiecznić miłość Weroniki i Pawła – miłość, która pulsowała życiem, radością i pasją, niczym góralska muzyka rozbrzmiewająca tej nocy podkarpackiej wsi.
 
Weronika – pełna temperamentu, jak górski potok pędzący w dół doliny, i Paweł – spokojniejszy, lecz zawsze z uśmiechem podążający za energią swojej ukochanej. On, miłośnik Wiedźmina, co można było dostrzec w detalach jego stroju, ona – siła, ogień i delikatność w jednym. Ich miłość była jak taniec – czasem żywiołowy, czasem subtelny, ale zawsze w harmonii.
 
Był jeszcze jeden moment, który zapadł mi w pamięć – chwila, w której Weronika i Paweł czytali listy, które napisali do siebie przed ślubem. Ciche wzruszenie, uśmiechy przez łzy, dłonie drżące od emocji. Lubię te momenty, kiedy zakochani wyjawiają sobie najszczersze myśli, czasem po raz pierwszy od dawna, kiedy w kilku zdaniach zamykają całą swoją miłość, obawy, wdzięczność. Listy te są jak klamra – początek i ciąg dalszy jednocześnie, most między tym, kim byli, a tym, kim właśnie się stają. W ich słowach nie było nic powierzchownego, tylko prawda. I to jest najpiękniejsze w miłości – że nie potrzebuje wielkich gestów, wystarczy jedno napisane od serca zdanie, by przypomnieć, dlaczego dwoje ludzi wybrało siebie na zawsze.
 
Otoczeni przyjaciółmi, w blasku roztańczonych świateł i przy akompaniamencie góralskiej kapeli, dali się porwać chwili. Tańczyli na stole, śmiali się do łez, pozwalali, by noc trwała wiecznie. I choć wszystko przemija, te emocje – szczere, czyste, prawdziwe – pozostaną. Na zdjęciach. W ich wspomnieniach. W spojrzeniach, które mówią więcej niż słowa.
 
Bo miłość nie potrzebuje scenariusza. Wystarczy jej dwoje ludzi, którzy odnaleźli się w tym wielkim świecie – i chwila, którą warto zapamiętać na zawsze.

Zobacz inne historie

Mateusz Kasprzyk      +48 504 996 167

Scroll to Top