Są miejsca, w których czas zdaje się płynąć inaczej. Tak było podczas spotkania z Wiktorią i Danielem. Stara drewniana chata, belka z datą jej powstania, portrety dawnych właścicieli wiszące na ścianach – wszystko wokół przypominało, że przed nami byli tu inni ludzie, którzy również mieli swoje historie, marzenia i codzienność.
Wypas owiec, zapach drewna, górski krajobraz i cisza, której dziś tak często brakuje. Wiktoria i Daniel nie musieli niczego tworzyć. Wystarczyło pozwolić, aby miejsce opowiedziało swoją historię razem z nimi.
A na koniec dnia przyszło światło, na które warto było czekać. Zachodzące słońce nad Zamkiem w Niedzicy zatrzymało na chwilę wszystko wokół. Byliśmy wtedy świadkami nie tylko pięknego widoku, ale kolejnej historii dopisanej do tego miejsca. Bo każdy z nas zostawia po sobie jakiś ślad. Czasem jest nim fotografia, czasem wspomnienie, a czasem chwila, którą ktoś po latach będzie chciał opowiedzieć dalej.